• Wpisów:35
  • Średnio co: 64 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 13:05
  • Licznik odwiedzin:25 643 / 2339 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Składniki:
4 średnie ziemniaki
plaster dyni szeroki na 2 palce
(chodzi o to, aby ziemniaków i dyni było po starciu objętościowo mniej więcej tyle samo)
2 kopiate łyżki mąki pszennej tortowej (biała mąka jest praktycznie bez smaku i nie czuć jej w plackach)
łyżeczka soli
2 szczypty pieprzu
olej do smażenia

Ziemniaki i dynię trzemy na tarce o grubych oczkach, dodajemy mąkę i przyprawy. Mieszamy. Smażymy kilka minut na złoty kolor i gotowe.
 

 
Składniki:
0,5 szklanki „słodkiego „ oleju (słonecznikowy, winogronowy, czy inny w tym guście)
2 tabliczki gorzkiej czekolady
2 banany
1 szklanka kokosu
1 szklanka wody
0,5 szklanki cukru
1 cytryna
2 – 2,5 szklanki mąki pszennej razowej
3 łyżeczki proszku do pieczenia
Ew. woda gazowana

• Olej podgrzewamy, następnie w ciepłym topimy czekoladę i zostawiamy wszystko do wystudzenia.
• Kokos mieszamy z wodą i gotujemy na małym ogniu, aż cała woda wyparuje, a kokos zacznie się „przypiekać”.
• Z cukru i cytryny robimy karmel. (Gotujemy razem, aż cukier zbrązowieje).
• Banany blenderujemy na papkę.
• Mąkę przesiewamy razem z proszkiem do pieczenia.
• Do oleju z czekoladą dodajemy kokos, karmel i banany, mieszamy, a następnie partiami wmieszawujemy (istnieje w ogóle takie słowo?) mąkę z proszkiem. Jeśli uznamy, że masa jest za gęsta, dolewamy wody gazowanej.
• Masę wylewamy na tortownicę wysmarowaną tłuszczem i wysypaną kokosem.
• Piec 30-40 minut w temperaturze 200 C

Voila!
 

 
Witam, bo wracam. Nie wiem skąd się Was zrobiło 27 obserwujących, podczas gdy ja tak zaniedbywałam bloga, ale bardzo mi z tego powodu miło

Nimniejszym składam obietnicę i przyżeczenie przed Wami i samą sobą, że kiedy (/jeśli) liczba obserwujących sięgnie 100 to przenoszę się na blogspota i wprowadzam ostry rygor w dodawaniu wpisów.
Ale póki cozobowiązuję się bloga niezaniedbywać, a w najbliższym czasie dodać przepisy na:
* tofu
* tofurnik (sernik z tofu)
* kotlety mielone z soi
* wegańską pizzę

i jako, że bądzmy szczerzy, zostałam koneserką ciast czekoladowych i mój zbiór przeróżnych wariacji na takowe ciągle się powiększa, to stwarzam nowego taga "ciasta czekoladowe właśnie". O!

A teraz gotujemy i jemy.
Smacznego
 

 
Doskonały dodatek do wszelkiego rodzaju shaków owocowych, kremów i deserów.

Składniki:
- 1/2 szklanki mleka kokosowego
- 1/2 szklanki mleka migdałowego
- łyżeczka masła orzechowego (najlepiej bez soli i cukru)

Wszystko razem dokładnie miksujemy. Viola!

Pisanie o skladnikach odżywczych sobie daruję, toż to same *orzechy*, czyli bogactwo *wszystkiego*. A przede wszystkim białka i nienasyconych kwasów tłuszczowych
 

 
Czyli bomba witaminowa z błonnikiem. Dla zakochanych w smaku surowego brokuła. Pycha

Składniki:
- kalarepa
- duża różyczka brokułu
- rzeżucha
- garść liści świeżego szpinaku
- 1/4 avokado
- i co tam jeszcze chcemy zielonego
- woda

Wrzucamy wszystkie składniki do blendera i miksujemy dokładnie dolewając tylko tyle wody, aż do uzyskania odpowiadającej nam konsystencji.

Co o brokułach?: mają ogromne ilości witaminy C, a do tego dużo wapnia, potasu i żelaza. O błonniku już nie wspominam Dodatkowo, ostatnie odkrycia dotyczące tego warzywa świadczą o jego działaniu przeciwnowotworowym.

A o rzeżusze?: "Jest bogata w łatwo przyswajany jod, ponadto zawiera pewne ilości witamin: A, B1, B2, E, PP oraz siarkę, chrom, potas, mangan, magnez i wapń. Jedzenie rzeżuchy zalecane jest osobom cierpiącym na cukrzycę (obniża poziom cukru we krwi, zaś zawarty w niej chrom wspomaga prawidłową pracę trzustki), osteoporozę (ze względu na wapń i mangan), anemię, dolegliwości tarczycy, chorobę wieńcową, reumatyzm, mających kłopoty z krążeniem, z problemami skórnymi i z paznokciami. Rzeżucha ma właściwości oczyszczające nasz organizm, poprawia apetyt i wspomaga trawienie. Działa dezynfekująco na jamę ustną i układ pokarmowy." źródło - http://www.odzywianie.info.pl/Rzezucha-ciekawostki-i-wartosci-odzywcze.html
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wariacja na temat znanej wszystkim potrawy resztkowej dedykowana mojej przyjaciółce, Pani Zając

Wszyscy znają podsmażane, gotowane ziemniaki, prawda? Pewnie prawda. I pewnie robicie je z cebulką?
Otóż Pani Zając przekonała mnie kiedyś, że dodanie czosnku do potrawy cudownie zmienia jej smak i nadeje charakteru. U mnie tym bardziej, bo nie lubię cebuli, więc zrobiłam bez, a później dosypałam jeszcze papryki i ...

Składniki:
- kilka ugotowanych ziemniaków
- olej
- 3 ząbki czosnku
- słodka papryka
- ostra papryka
- pietruszka (świeża, mrożona lub suszona)

Olej rozgrzewamy na patelni, a następnie dodajemy świeżo przeciśnięty czosnek i czekamy kilka chwil, aż się zarumieni. Czym więcej tego czosnku, tym lepiej, smażony nie jest on tak intensywny, raczej delikatnieje, robi się słodkawy i fajnie chrupie Ziemniaki kroimy w plastry i wrzucamy na patelnię. Kiedy osiągną odpowiednią chrupkość doprawiamy paprykami, (ja daję więcej słodkiej, niż strej). Na talerzu posypujemy pietruszką. Całość ma wspaniały słodko-ostry smak.
 

 
Dłuuugo mnie nie było. Cóż problemy życiowe nie wpływają u mnie pozytywnie na zapał do gotowania i blogowania w ogóle, (o czym wiedzą śledziący mojego codziennego bloga). Ale jestem. A na udobruchanie Was za swoją nieobecność mam, tak, tak LODY. Bo kto nie kocha lodów? A w dodatku takich nie dość, że pysznych, to jeszcze ekologicznych, wegańskich, zdrowych i niskokalorycznych? Ha! I ty Was mam

Składniki:
baza na 2 porcje:
- 1 lub 2 mrożone banany
- duża łyżka mleka kokosowego
- około 0,5 szklanki mleka sojowego (u mnie oczywiście niesłodzonego)

i teraz w zależności od naszej fantazji,
- na oko 2 garści dowolnych mrożonych owoców
- inne dodatki, np. starta gorzka czekolada lub orzechy

U mnie na zdjęciu wersja malonowa, ale robiłam też pomarańczową z gorzką czekoladą. Pyyycha

Mleko kokosowe to głównie wapń, magnez, kwas fosforowy, żelazo i potas.
Banany obfitują w węglowodany, magnez, potas
+ http://bulimiorektyczka.pinger.pl/m/9899807/10-health-benefits-of-bananas
Mleko sojowe to białko i witaminy z grupy B. Nie zawiera cholesterolu.


Kombinuję teraz jak zrobić lody wegańskie nie owocowe, ale czekoladowe lub waniliowe. Jak wymyślę, to oczywiście podzielę się przepisem.
 

 
W całym pokoju pachnie mi już świętami. Ahhhh
Jakkolwiek podchodziliście do mojego gotowania do tej pory, to tej potrawy musicie spróbować

- pół opakowania pieczarek
- pół opakowania pełnioziarnistego makaronu orkiszowego
- łyżka suszonych warzyw w słupkach
- łyżeczka drobnej suszonej włoszczyzny
- szczypta czarnego pieprzu
- duża (bo lubię) szczypta lubczyku
- 2 – 3 liście laurowe
- duża szczypta przyprawy staropolskiej (ziele angielskie, kardamon, imbir, kolendra, goździki, kozieradka, cynamon, chilli, pieprz czarny) (!)
- szczypta pietruszki
- woda

Pieczarki myjemy i kroimy w plasterki, później możemy je jeszcze trochę pokruszyć. Dodajemy przyprawy, (oprócz pietruszki). Gotujemy z 10 minut, następnie dosypujemy makaron i gotujemy jeszcze z 5 minut. Posypujemy pietruszką. Viola!

Uwaga!
To mój początek z przyprawami, a już zakochałam się w przyprawie staropolskiej. „Tam jest cynamon. Nie lubię cynamonu. A co tam!” – pomyślałam wczoraj i wrzuciłam pudełeczko do koszyka. Pomyślałam dzisiaj i wsypałam to do garnka. Faktycznie jest to przyprawa słodkawa, ale ostro-słodkawa. Po prostu PYSZNE!

O pieczarkach:
• są niskolaloryczne
• zawierają błonnik
• zawierają wielonienasycone kwasy tłuszczowe
• pieczarki są znakomitym źródłem białka
• zawierają liczne związki mineralne: potas, sód, magnez i selen
• zawiarają wiele witamin głównie z grupy B.
Tiamina, niacyna, kwas foliowy czy ryboflawina występują tu obficiej niż w wielu warzywach
• pomagają zapobiegać nowotworom
• związki w nich zawarteposiadają zdolność do aktywacji komórek immunologicznych (odpornościowych)
• zawierają związki antyoksydacyjne - niwelujące wolne rodniki w organizmie

(źródło:http://www.fungis.pl/wartosci-odzywcze-pieczarek.html)
  • awatar Gość: Ciekawy przepis. Tyle informacji o pieczarkach. No, no!
  • awatar Noella: no to fajnie, może i sama coś wtedy z tych Twoich przepisów wypróbuję, bo na zdjęciach zawsze wyglądają apetycznie :-) dzięki za odpowiedź na pytanie, na pewno skorzystam ;-)
  • awatar Noella: szkoda że już nie dodajesz przepisów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
- duża szklanka płatków owsianych
- 3/4 szklanki płatków migdałowych
- 1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej
- garść rodzynek
- 1/4 szklanki oleju winogronowego
- 3 banany
- szczypta proszku do pieczenia
- ew. woda gazowana
(- no i cukier, jeśli ktoś potrzebuje)

Banany miksujemy na papkę, dodajemy pozostałe składniki i mieszamy. Jeśli potrzeba dolewamy wody gazowanej, potrzebujemy konsystencji, która pozwala spokojnie lepić z naszej masy kuleczki, które spłaszczone układamy na blasze.
Pieczemy ok 20-30 min w 180C

UWAGA: Przez ogromną zawartość bananów ciasteczka wychodzą bardzo ciężkie i wilgtne, z lekka "zakalate", ale takie właśnie mają być Plusem tego jest, że praktycznie nie mogą się nie udać
 

 
Zupa z warzyw strączkowych, bogata w białko, witaminy i mikroelementy. Aż szkoda miejsca, żeby wymieniać

- szklanka dowolnych mieszanki warzyw strączkowych i kasz, proporcje dowolne:
U mnie biała fasola, czerwona, fasola mung, czerwona soczewica, zielona soczewica, groch, ciecierzyca + kasza jaglana i jęczmienna
- 2 duże ziemniaki ze skórką
- 1/3 selera
- 1/3 pora
- 2 pietruszki
- 2 marchewki
- duża cebula (!)
- kilka ząbków czosnku (!)
- łyżeczka suszonych warzyw
- no i oczywiście woda

Wykonanie tej akurat zupy jest nieco bardziej skąp likowane, ale tylko ciut. Trudność polega jedynie na tym, że nie możemy, (tzn. możemy, ale wtedy będziemy mieć część składników rozgotowanych, a część al dente ), po prostu wrzucić wszystkiego do gara i skończyć, z racji na różny czas gotowania produktów musimy to zrobić etapami. Więc:
I
Warzywa strączkowe razem z cebulą (dobrze jest ją przekroić co najmniej na pół) i ząbkami czosnku gotujemy niemal do miękkości
II
Do prawie miękkich warzyw strączkowych dodajemy mieszankę kasz i pokrojone w kostkę ziemniaki
III
Kiedy kasza i ziemniaki są już niemal miękkie dodajemy tartą marchew, seler, pietruszkę i suszone warzywa. Gotujemy jeszcze kilka minut i voila!

Uwaga!
Potrawa ta nie potrzebuje już absolutnie żadnych przypraw, a ma doskonały charakterystyczny smak, w większości dzięki cebuli i czosnkowi, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że bez cebuli i czosnku nie ma się co za gotowanie tego zabierać, bo będzie niedobre.
(Ale gdyby ktoś jednak proponował czegoś tam dosypać, to chętnie wypróbuję propozycje)
  • awatar ChoiJiRin: Chyba muszę spróbować, brzmi smacznie i niesamowicie zdrowo ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dojrzałam do decyzji, aby wprowadzić do swojej kuchni całe bogactwo przypraw. Macie jakieś porady, wskazówki, co do czego, a do czego nie?
 

 
Proste, szybkie, a jakie zaskakujące w smaku!

Składniki:
- 5 rzdkiewek
- 1 kalarepa
- 1 lub 2 duże ogórki nie szklarniowe
- 1 duża dojrzała gruszka ze skórką
- ciut pieprzu

Kroimy, mieszamy, voila!

Brak zdjęć z powodów technicznych
 

 
"Sok" z melona

W tytule jest sok, choć formalnie mamy doczynienia z shakem, jednak, jako, że melon to głównie woda, konsystencja jest sokowa nie shakowa

Składniki:
1 średni melon bez pestek i skórki

Owoc miksujemy na gładki płyn.
Z jednego średniego melona miodowego uzyskujemy prawie 1l soku

Źródło witamin A, C, minarałów i potasu
 

 
W tym roku zaobresrowałam takie zjawisko jak lody w granulkach Oczywiście te sprzedawane na mieście mrożone kuleczki pewnie nie nadają się w mojej diecie, więc postanowiłam spróbować zrobić coś takiego sama. I wiecie co? Okazuje się to banalnie proste!

Składniki:
1 duży banan
3 kopiate łyżki mleka kokosowego
80 gram wegańskiej czekolady

Składniki rozdrabniamy, (czekolada w kostki, mleko w łyżkach, banan w kawałkach) i zamrażamy. Najlepiej włożyć je do zamrażalki dzień wcześniej, bo potrzebujemy naprawdę mocno zmrożonych produktów, inaczej nie wyjdzie, tzn. masa się wymiesza.

Po zamrożeniu całość wkładamy do blendera i miksujemy, jeśli produkty mieliśmy naprawdę pożądnie zamrożone, nie ma strachu, że się nam masa za mocno wymiesza. Gotowe

Składniki na 2 porcje

Mleko kokosowe jest bogate w aminokwasy i witaminę C. Jest dobrym źródłem tłuszczu, białka i cukru, a także kwasu foliowego, żelaza, wapnia, potasu i magnezu.
Banany obfitują w magnez, potas, cukry proste
A czekolada to czekolada

UWAGA: Te lody mają bardzo dużo kalorii. Jedna porcja to prawie 400 kcal, a naprawdę nietrudno pochłonąć 2
 

 
Otagowałam całego bloga, teraz powinno się po nim łatwiej poruszać. Enjoy!
  • awatar cozababa: pozwalam sobie trochę poobserwować,mam nadzieję,że nie masz nic naprzeciw?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
#weganizm #veganizm #wegetarianizm #dieta #odżywianie #przepisy

Jak pewnie zauważyłyście/ liście postanowiłam do każdej potrawy dopisywać też w jakie składniki odżywcze ona głównie obfituje. Nie jestem w tym ekspertem i za każdym razem sprawdzam, więc wspólnie się czegoś nauczymy.

Przeklejam tutaj posta o moim stanie wiedzy i o swojej histrii z veganizmem i odżywianiem w ogóle, którego wysmażyłam na drugiego bloga.

Oto on:

Moja historia w skrócie: Wszystko zaczęło się tak naprawdę 2 lata temu. Byłam gruba i chciałam schudnąć, a co robi taki człowiek? A no szuka informacji jak to zrobić. I tak trafiłam na 10 przykazań żywieniowych. Znacie? Myślę, że znacie, a jeśli nie, to bardzo dobrze. Ja tutaj żadnego adresu do tej szarlatanerii wklejać nie będę. W każdym razie dziś niemal każdy dietetyk każe nam zjadać białko zwierzęce 5 razy dziennie. Do tego oczywiście warzywa 5 razy dziennie. Każe nam zrezygnować z węglowodanów prostych i ograniczyć złożone. Ja oczywiście głupia byłam i sobie te informacje przyswajałam. Problem polegał na tym, że ja nie jadłam mięsa, jakiś malutki kawałek kury raz w tygodniu przy niedzieli, 2 razy do roku kiełbasa z grila, nigdy żadnych wędlin, szynek, pasztetów, niegrilowanej kiełbasy i innych cudów. Jajka jadałam praktycznie tylko w ciastach, raz na pół roku jajecznica zajadana ogromem chleba, bo smaku jaj nigdy ścierpieć nie mogłam. Nigdy nie jadłam żadnych serów. Jogurty jadłam praktycznie tylko owocowe i to tylko jak ktoś w domu kupił i zostawił w lodówce. Od 11 roku życia byłam czołową bojowniczką przeciwko piciu mleka krowiego przez człowieka. Uwielbiałam te szare, nieprzeźroczyste butelki po coli light, bo szło w nich nosić do szkoły mleko sojowe, które nie dość, że pyszne, to jeszcze jest całkiem sycące. Niestety, tych butelek już nie ma, a picie publicznie jakiegoś białego płynu niezmiennie robi furorę, nawet, kiedy człowieka przestały otaczać nastolatki.(W razach ciekawostki powiem Wam, że argumentów przeciwko mleku są dziesiątki, za jest tylko kilka i to kiepskiej jakości.) W życiu najwięcej mleka skonsumowałam pod postacią krówek.
Praktycznie rzecz ujmując przez większość czasu byłam weganką. No ale nietrudno zrozumieć, że bardzo chciałam schudnąć. Naprawdę bardzo. Co zrobiłam? A no codziennie zaczęłam jeść kurze cycki, na które już po kilku dniach nie mogłam patrzeć, jadałam jejecznice połykając jej kawałki i zapijając hektolitrami wody, żeby nie czuć smaku, zmuszałam się do jedzenia białego sera postępując z nim tak samo jak z jajkami lub zabijając jego smak słodzikiem i kakaem lub aromatami spożywczymi. Zaczęłam jeść nabiał i pić mleko z czym wcześniej walczyłam. (Pamiętajcie jednak, że poza twarogiem nabiał ma więcej węglowodanów prostych niż białka!). Ale czego się nie robi dla urody... Jak było? Tragicznie, to była tortura, a czas upływał mi od jednego obrzydliwego posiłku do kolejnego obrzydliwego posiłku. Czy coś schudłam? Oczywiście, że nie, bo bez przerwy czymś grzeszyłam i po góra kilku dniach rzucałam tę całą torturę w diabły pocieszając się słodyczami. Ale znów próbowałam diety wg tych wskazówek i znów przerywałam i znów zaczynałam. I tak przez cały rok. W ten oto sposób udało mi się jeszcze przytyć, tak, że w zeszłym roku w wakacje byłam 8 kg na plusie w stosunku do wagi sprzed 12 miesięcy. A w ramach gratisu od nabiału popsuła mi się cera.
W zeszłym roku na początku wakacji znów się zawzięłam, bo nie mieściłam się już w naprawdę żadne spodnie i zostały mi tylko spódnice na gumce. W dodatku w moje łapki wpadły zdjęcia z pewnej imprezy na których wyglądałam jak słonica i to bynajmniej nie z powodu, że na większości z nich, zaraz obok mnie stoi chudziutka Teresa. Na zdjęciach solo byłam równie wieeelka.
Co zrobiłam? Ano rozpoczęłam dietę South Beach, na całe szczęście miałam dość rozsątku, żeby nie pokusić się na Dukana. Ta dieta na całe szczęście od samego początku mi brzydko pachniała.
Jak było ma białkowej diecie? Ano te pierwsze 2 tygodnie jakoś przeżyłam, bo się zaparłam, ale w trakcie 3 już mniej restrykcyjnego tygodnia rzuciłam wszystko w diabły na rzecz naleśników z dżemem. Bo byłam słaba, nie miałam na nic siły i nie chciało mi się nawe myśleć. Jednak pomimo różnych wpadek katowałam się delej i tym sposobem w zeszłe wakacje udało mi się zrzucić 7 kg. Wieeelkimi wyrzeczeniami. Waga nie wróciła chyba tylko dlatego, że zaraz po wyjeździe na studia zaczęłam reguralnie biegać i jeść słodycze. Bo wiecie co jest najlepszą motywacją na niejedzenie słodyczy? Jak Was na nie nie stać. A dziennej studentki w Krakowie w 90% na utrzymaniu rodziców nie stać.

Katowałabym się pewnie dalej tym niechcianym mięsożerstwem, gdyby nie jedna rzecz, która przyszła mi na odsiecz. Książki z etnologii i antropologii. Nareszcie zaczęłam myśleć i zastanawiać się jakto może być możliwe, że dla człowieka w XXI wieku dobre jest jedzenie akiej ilości białka zwierzęcego, skoro nasi przodkowie NIGDY się tak nie odżywiali. Wiecie jak często jedli nasi paleoprzedkowie? Raz na kilka miesięcy. Co jedli normalnie? A no roślinki. Co jadali w średniowieczu? A no głównie roślinki. Chyba, że było się królem na jakichś zimnych terenach, np. w Polsce to jadało się tą dziczyznę i zapijało miodem pitnym i krótko żyło. Normalni ludzie zajadali roślinki, głównie kasze i inne zboża. A teraz wielki przeskok w przyszłość. Zapytajcie Waszych dziadków jak często jadali mięso, (pomińmy czasy komunizmu, bo to była nieco sztuczna sytuacja).
A wiecie jak wygląda obecnie piramida zdrowego odżywiania?
A tak:
kulturystyka.pl/wp-content/uploads/2008/02/3.gif
Można sobie odczytać, że drób, jaja i ryby powinniśmy spożywać góra kilka razy w tygodniu. A nie codziennie w każdym posiłku. Co natomiast powinniśmy jeść zawsze? Roślinki
Od tych wątpliwości krótka już była droga do mojego weganizmu. I oto jestem, ja, całkowicie roślinożerna. Trwa to krótko, bo dopiero pół roku, ale zapewniam Was, że czuję się świetnie, wyniki krwi, które robiłam ostatnio są tak dobre jak jeszcze nigdy, nie muszę się zmuszać do jedzenia żadnych paskudztw, mam siłę na ćwiczenia fizyczne i wysiłek intelektualny, robię coś dobrego dla siebie, wierząt i środowiska i udało mi się zrzucić jeszcze 5 kg. Niby jest to mniej niż 1 kg miesięcznie, ale obyło się bez rezygnowania ani z czekolady (wagańskiej oczywiście), ani z galeretek w cukrze (na agarze - wegańskich). Tak więc swoje teraźniejsze odchudzanie zaczęłam i tak 12 kg na minusie w stosunku do wagi z zeszłorocznych wakacji. I tym sposobem wegłóg kalkulatorów BMI mam na schuścia już "tylko" 15 kg, a nie 27. Zawsze to lepiej

To była moja historia, wzruszająca, prawda? A teraz podzielę się z tymi, którzy jeszcze chcą słuchać, tym co wiem na temat zdrowego odżywiania.

Tak więc:
1) Po pierwsze:
Go Vegan. A przynajmniej vegetarian.
Dlaczego:
- Weganizm zapewnia niższe ryzyko zachorowalności na wszystkie choroby serca, cukrzycę, nowotwory, nadciśnienie, zbyt wysoki poziom cholesterolu, i wiele innych.
- Weganie bardzo łatwo zapewniają organizmowi prawidłową ilość składników odżywczych z takich pokarmów jak: kasze, ryż, owies, żyto, pszenica, soja, różnorodne fasole (świeże i gotowane), warzywa, oczywiście wszelkie owoce, orzechy etc.
- Wegetarianie mają zwykle niższy wskaźniki masy ciała niż niewegetarianie, a także mają niższe ryzyko zgonu z powodu choroby niedokrwienia serca. Wegetarianie wykazują też niższy poziom cholesterolu we krwi, niższe ciśnienie krwi, mniejszą zachorowalność na nadciśnienie, cukrzycę typu 2 oraz na raka prostaty i jelita grubego."
- dieta wegetariańska pomaga zrzucić nadwagę na okres co najmniej 5 lat i może też pomóc w zapobieganiu różnym chorobom. Zapobiega rakowi piersi u kobiet, rakowi prostaty u mężczyzn, rakowi okrężnicy, rakowi płuc, chłoniakom, osteoporozie, cukrzycy, nadciśnieniu, itd
- W mięsie kumulują się hormony i antybiotyki podawane zwierzętom. Pestycydów jest tu 14 razy więcej niż w produktach roślinnych. Nie jest to więc najzdrowsze pożywienie.
- Nasz układ pokarmowy nie jest przystosowany do diety mięsnej.
* alkaliczna ślina trawi skrobię, nie mięso
* żołądek wydziela 10 razy mniej kwasu solnego niż żołądek mięsożercy
* wątroba jest mniej aktywna
* budowę zębów mamy typową dla roślinożerców
* w naszych długich jelitach pokarm zalega tak długo, jak wymaga tego pożywienie roślinne
* po zjedzeniu mięsa w naszym organizmie zachodzą procesy gnilne. Wytwarzany jest fenol i skatol - substancje powodujące raka i miażdżycę.
- Weganizm przyczynia się do ochrony środowiska, (jeśli ktoś się zainteresuje to rozwinę temat. Na razie skupiam się na odżywianiu.)

Dlaczego człowiek NIE musi jeść mięsa (białka zwierzęcego):
- Ludzkie mleko zawiera tylko niewielkie ilości białka w przeciwieństwie do mleka innych gatunków. Gdyby człowiek potrzebował tak dużo tego składnika, jak próbuje się nas w obecnym czasie przekonywać, z pewnością jego mleko musiałoby być również bogate w ten składnik.
- Ludzkie zapotrzebowanie na białko zostało obliczone na początku XX w. na podstawie badań nad szczurami. A w XXI w. różnicy między szczurem i człowiekiem nie trzeba już chyba nikomu wyjaśniać.
- Ludzie potrzebują, aby tylko 10 procent spożywanych kalorii pochodziło z białka. (Zauważę, że z tłuszczu ma ich pochodzić 25-30%) Sportowcy i kobiety w ciąży potrzebują ich trochę więcej, ale jedząc wystarczająco kalorii, pochodzących z produktów pochodzenia roślinnego, to niemal niemożliwe jest, aby nie mieć ich wystarczająco.
- Widząc obsesję na punkcie białka, można by pomyśleć, że niedobór białka jest problemem zdrowotnym numer jeden w Ameryce czy innych krajach Zachodnich. Oczywiście tak nie jest, niedobór białka nie występuje nawet na liście poważniejszych schorzeń.
Jakie choroby znajdują się na tej liście? Choroby serca, rak, cukrzyca, otyłość – choroby związane z jedzeniem produktów zwierzęcych.
- Dobrze zaplanowane, wegańska i inne typy diety wegetariańskiej, są odpowiednie na wszystkich etapach cyklu życia, w tym w okresie ciąży, karmienia piersią, niemowlęctwa, dzieciństwa i młodości ...
- Dodatkowo, ponieważ białko pochodzenia roślinnego nie zawiera cholesterolu ani wysokiej ilości tłuszczów nasyconych, jest ono o wiele zdrowsze niż mięso, jaja i produkty mleczne.
- Istnieje bardzo silny związek między białkiem zwierzęcym a kilkoma kluczowymi chorobami, w tym rakiem i osteoporozą. Produkty o wysokiej zawartości białka, zwłaszcza białka zwierzęcego, dramatycznie zwiększają ryzyko zachorowania na raka piersi, raka prostaty, choroby serca i wiele innych dolegliwości. Mogą też spowodować zaburzenia czynności nerek, utratę wapnia w kościach itd.
- Nie ma różnicy w jakości między białkiem zwierzęcym i roślinnym, jest to już dawno temu obalony mit, który niczym Rasputin chwyta się życia, choć bramy piekieł czekają już na niego otwarte do szeroka.

Aha i jeszcze jedno: Weganizm NIE polega na jedzeniu soji i jej przetworów. Weganizm NIE bazuje na produktach sojowych, co więcej WCALE nie trzeba ich jeść.

Na podstawie:
badzweganinem.blox.pl/(…)21.html…
www.psubraty.pl/1/wzgledy.html
kulturystyka.pl/piramida-zywieniowa/
www.wegetarianie.pl/Article1722.html

A tutaj dla ciekawostki lista wegetariańskich sław: www.wegetarianie.pl/index.php

2) Po drugie nie odejmujemy zbyt dużo od swojego zapotrzebowania energetycznego, czyli żadnego dążenia do jakichś "ujemnych bilansów kalorycznych". Jeśli Twoje zapotrzebowanie to 2300 kcal to znaczy, że tyle potrzebujesz na oddychanie i inne procesy fizjologiczne + normalną aktywność fizyczną, (czyli chodzenie, siedzenia itp). Twoje zapotrzebowanie to 2300 kcal = jedząc 2300 kcal wychodzisz na 0.

Aby nie zabić metabolizmu nie odejmuje się zbyt dużo od dziennego zapotrzebowania, tylko ok 500 kcal, wystarczy. Dieta 1000 kcal to nie jest "normalna, zdrowa dieta", o czym jest przekonana większość dziewczyn, które czytam. Dieta 1000 kcal jest dietą drastycznie obniżającą ilość przyjmowanej energii, dietą, którą powinny stosować TYLKO osoby z naprawdę dużą nadwagą, (czyli ja z moimi 15 kg do stracenia już nie) i dietą szkodliwą przy dłuższym czasie stosowania.

"Im mniej kalorii jesz, tym bardziej zwalnia Twój metabolizm. Gdy jesz więcej, Twój organizm spala więcej, gdy jesz mniej, spala mniej. Paradoksalnie można odłożyć dodatkowy zapas tłuszczu na dietach niskokalorycznych, nie sposób natomiast trwale na nich schudnąć.

Dieta niskokaloryczna nie tylko że spowalnia spalanie, dodatkowo powoduje utratę mięśni. To z kolei mocniej jeszcze spowalnia metabolizm, utrata wagi zatrzymuje się i pomimo iż jemy mniej i mniej uparty tłuszcz nie znika. Co gorsze, każda zjedzona nawet przypadkowo nadwyżka kalorii zamieniana jest na tłuszcz, gdyz głodzony organizm stara się tworzyć zapasy na ciężkie czasy jakie sami mu zapewniamy.

Spalanie tłuszczu poprzez próby zagłodzenia go (i siebie) jest wysoce nieefektywne i zabójcze dla organizmu. Znacznie lepszą metodą jest zastosowanie niewielkiego deficytu kalorycznego i wysokiej dawki ćwiczeń - ćwiczenia pozwalają spalić znacznie więcej tłuszczu niż głodzenie i nie generują reakcji obronnych organizmu w wyniku których magazynowany jest tłuszcz jak to ma miejsce przy głodzeniu." (zacytowane z wizaz.pl/forum/showthread.php?t=195668)

Zapotrzebowanie energetyczne można sobie obliczyć np. tutaj:
odchudzanie-zdrowe.pl/kalkulator_zapotrzebowanie…
Moje zapotrzebowanie to 2500 kcal, a codziennie dostarczam organizmowi około 2000, czyli jakieś 500 kcal na minusie. Piszę o sobie w przybliżeniu, bo jak łatwo zauważyć nie liczę kalorii.

3. Po trzecie nie wolno rezygnować z tłuszczów nienasyconych, które można znależć w siemieniu lnianym, olejach i oliwach tłoczonych na zimno i orzechach. Olejek rycynowy się NIE nadaje. Sama stosuję go z powodzeniem, ale w maskach do włosów i do wzmacniania rzęs.

4. Po czwarte nie stosować głodówek.
"Owszem chudniemy, ale... poziom tłuszczu pozostaje TAKI SAM, albo jest nawet WYŻSZY po takiej kuracji! Na początku leci woda, a następnie nasz organizm zaczyna spalać mięśnie (są cięższe niż tkanka tłuszczowa). Co gorsze w ich miejsce odkładany jest tłuszcz, a utrata mięśni pociąga za sobą kolejne konsekwencje... pokarm i tkanka tłuszczowa spalane są w mitochondriach, a te występują właśnie w... mięśniach. Następuje szok dla organizmu, przemiana materii jeszcze bardziej spowalnia. Tłuszcze zaczynają wędrówkę w krwioobiegu. Nie mogąc znaleźć sobie odpowiedniej ilości "piecyków"- zostają jedynie lekko nadpalone. A wędrujące nadpalone komórki tłuszczowe, tzw. kwaśne ciała ketonowe - są przyczyna tragedii - zakwaszają krew, utrudniają prace licznym enzymom, wpływają na prace mózgu i układu nerwowego - zaczynają się bóle, zawroty głowy, stajemy się nerwowi, często pojawia się depresja. Powstała sytuacja jest groźna dla naszego zdrowia - wtedy nadchodzi czas na interwencję mózgu. Poprzez wydzielania najróżniejszych substancji pobudza nasze zmysły: widok i zapach jedzenia będzie nie do zniesienia, wydzielana jest duża ilość różnych substancji pobudzających nasz apetyt na cukry oraz na tłuszcze. Efekt jo-jo jest murowany. Każda, dosłownie nawet najmniejsza porcja pokarmu zostanie zgromadzona w postaci tłuszczu - organizm wróci po pewnym okresie do normy, ale jeszcze długo będzie pamiętał co go spotkało. Do tego dochodzą problemy z cerą, włosami, paznokciami... Warto? Głodówka jako sposób na oczyszczenie organizmu to zupełnie inna hisoria..." (zacytowane z wizaz.pl/forum/showthread.php?t=195668)

5) Po piąte jeść reguralnie co chroni przed napadami głodu.

6) Po szóste nie solić, jeśli chcemy skończyć z cukrem. Pomijając już to, że sól jest niezdrowa, smaki słony i słodki są ze sobą powiązane i zwykle jeśli nadużywamy jednego, to nadużywamy też drugiego. Ja ze swojej strony tylko ręczę, że bez słonego da się żyć, a do niesolonych potraw człowiek adaptuje się bardzo szybko. Na początku może być Wam dziwnie i potrawy mogą się wydawać bez smaku, ale to przechodzi już po kilku dniach. I wtedy odkryjecie prawdziwy smak potraw i zgodzicie się ze mną, że naprawdę nie trzeba ich niczym wspomagać

7) Po siódme, nie katować się ćwiczeniami. Żadnych kilkugodzinnych sesji treningowych, czy ćwiczenia na czczo!
Na temat ćwiczeń polecam ten artykuł na wizażu. Nie będę go całego przeklejała: wizaz.pl/forum/showpost.php?p=16885180&postcount=1

Trochę sobię popisałam. Mam nadzieję, że znajdzie się choć jedna osoba, która to przeczyta i zacznie się u niej ten sam proces myślenia, co kiedyś u mnie.
Tak, czy owak, że uważam, że jeden dobry uczynek na dziś mam odfajkowany

Jeśli coś pokręciłam lub napisałam jakąś bzdurę to proszę mi zwrócić uwagę w komentarzach.
  • awatar marionella: Normalnie kocham to! Każde słowo tylko utwierdziło mnie w tym, że dobrze robię próbując nie jadać mięsa. I że powinnam więcej jeść. Dziękuję!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
3 duże ziemniaki
Mąka pszenna (niekoniecznie) pełnoziarnista
ew. sól i pieprz do smaku
olej rzepakowy do smażenia

Ziemniaki miksujemy / trzemy na tarce na drobnych oczkach i dodajemy mąkę. Nie podaję ilości mąki, bo to zależy od wielkości i soczystości naszych ziemniaków, musimy mieć ciasto nieco gęstrze od naleśnikowego. Mieszamy, ewentualnie dodajemy jeszcze przyprawy i smażymy na oleju. Na tefolnie niedobre. Dobrze jest odsączyć później nieco tego tłuszczu układając świeżo usmażone placki na papierze.

Potrawa tłusta, ciężkostrawna i z gatunku tych niezdrowych. Ale jaka dobra
  • awatar joker69: ale bym zjadła ^^ http://pl.20dollars2surf.com/?ref=399669 Klikniesz? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
0,5 szklanki mleka sojowego waniliowego
łyżeczka proszku do pieczenia
3 małe jabłka
Odrobina oleju z winogron

Mąkę, proszek do pieczenia w mleko waniliowe mieszamy na gładką masę. Jabłka myjemy i razem ze skórką trzemy na tarce, dodajemy co ciasta. Dodajemy olej z winogron, żeby mieć pewność, że placki nam nie przywrą do patelni. Smażyć na teflonie.

Potrawa bogata w białko, (pełna mąka pszenna) i błonnik, (jabłka ze skórką).
 

 
1 mango
2 lub 2 bardzo dojrzałe banany
0,5 melona galia, choć inny też się nada

Owoce obieramy i miksujemy na puszystą masę.
Ten koktail to bomba witaminowa dostępna cały rok. Szklanka napoju obfituje w wit A i C, (mango i melon), a także w potas i magnez, (melon i banan. Ze wszystkich owoców to właśnie banany mają najwięcej magnezu, więc można nimi zajadać ochotę na czekoladę).
 

 
Mój wielki powrót do samodzielnego pieczenia pieczywa po kilkuleniej przerwie. Kiedyś piekłam głównie chleby żytnie na zakwasie żytnim, tym razem pokusiłam się na pszenne bułki na pszennym zakwasie z dodatkiem drożdzy

(wariacja tego:http://atelierpiekarnia.blogspot.com/2011/04/drozdzowy-chleb-z-ziarnami-z-dodatkiem.html przepisu )

Zakwas:
Składniki:
pąka pszenna tym 2000
przegotowana woda

Dzień 1
Do słoika wsypujemy ze 2-3 łyżki mąki, dolewamy wody i mieszamy do paćkowatej konsystencji. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 24h
Dzień 2
Dodajemy trochę mąki i wody, mieszamy, odstawiamy.
Dzień 3
Dodajemy trochę mąki i wody, mieszamy, odstawiamy.
Dzień 4
Pieczemy

Bułki (składniki na 15 sztuk):
8 łyżek zakwasu
20 g drożdży
500 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
400 g mąki pszennej pełnoziarnistej
100 g płatków owsianych
ok 2 szklanki wody

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy razem, formujemy kulkę i odstawiamy pod przykryciem na ok 4 h. Po tym czasie, kiedy już nasza kulka zwiększy swoją objętość zabieramy się za formowanie bułek. Zagniatamy jeszcze raz porządnie ciasto i formujemy z niego bułki, pamiętając, że one jeszcze urosną. Układamy na natłuszczoną blahę, (tylko nie za blisko siebie, bo się posklejają przy wyrastaniu), ozdabiamy wierzch ziarnami i odstawiamy jeszcze na ok 1h. Po tym czasie wkładamy do zimnego pieca razem z dodatkową blachą, na którą wlewamy 0,5 do 1 szklanki wody, jest to bardzo ważne. Dzięki tej parującej podczas pieczenia wodzie, nasze pieczywo nie będzie miało pancernie grubej skórki. Włączamy piec, temp 200C. Po osiągnięciu tej temperatury pieczemy jakieś 30 minut.

więcej informacji znajdziecie na http://chleb.info.pl/, swego czasu mnóstwo, a wlaściwie to wszystko, co na temat pieczenia chleba wiem, nauczyłam się właśnie z tej strony.

Uwagi:
1. Nie zużywamy całego zakwasu, tylko pozostałą część nadal dokarmiamy i dalej z niej pieczemy.
2. Pod żadnym pozorem nie kupujcie gotowych mieszanek chlebowych, teraz w sklepach tego pełno i przygotowanie z nich własnego pieczywa wydaje się takie banalnie łatwe i szybkie, ale nie chcecie tego jeść, zapewniam Was. Przeczytajcie skład

Na zdjęciu postać chleba
 

 
Jak moje antykoncepcyjne alter ego obiecało, wrzucam przepis na owsiankę w wersji smacznej i smaczniejszej i wczorajsze domowe bułki.

Zacznijmy od owsianki, którą od niemal 2 lat jem dzień w dzień na śniadanie:

Owsianka wersja smaczna, czyli light dla dietujących
Składniki:
3 łyżki mieszanki płatków owsianych i otrębów owsianych w proporcji 1:1
20 migdałów
woda mineralna
1 łyżka siemienia lnianego

Przygotowywujemy wieczorem. Mieszankę owsianą i migdały zalewamy wodą i wstawiamy pod przykryciem do lodówki, (bo inaczej może się zepsuć. W zimie można ją tak poprostu zostawić na stole). Rano wyciągamy na jakieś 0,5 h przed śniadaniem, żeby się nieco ogrzała i tuż przed jedzeniem dodajemy świeżo zmielone! siemię lniane.

Owsianka wersja smaczniejsza, czyli bardziej kaloryczna
Składniki:
3 łyżki mieszanki płatków owsianych i otrębów owsianych w proporcji 1:1
20 migdałów
1 łyżka płatków kokosowych
woda mineralna / mleko roślinne, np. sojowe waniliowe
1 łyżka siemienia lnianego
Dowolne owoce

Przygotowywujemy wieczorem. Mieszankę owsianą, kokos i migdały zalewamy wodą lub mlekiem roślinnym i wstawiamy pod przykryciem do lodówki. Rano tuż przed jedzeniem dodajemy świeżo zmielone! siemię lniane i owoce.

Uwagi: Siemię lniane jest idealnym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 i omega 6, które odpowiadają za bardzo, bardzo wiele w naszym organiźmie, ale wszystkich napewno zainteresuje, że w tym "bardzo wiele", kryje się wygląd skóry, jej gładkość i stan nawilżenia. Kwasy te się szybko rozkładają więc ważne jest, aby mielić siemię tuż przed spożyciem. Kupowanie już mielonego jest raczej bezwartościowe.

Migdały znów to źródło m. in. dobrze przyswajalnego wapnia, magnezu, potasu, fosforu i białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych, wit E i B2 -> poprawiają wygląd włosów i paznokci
 

 
Taki fajny dialog:
Dotota - Oni ci żur kazali jeść?
Ja - Sama sobie ugotowałam

Powyższa krótka wymiana zdań doskonale obrazuje żurowy problem. Niektórzy go nienawidzą, niektórzy, (w tym ja) go uwielbiają.

Składniki:
wywar jarzynowy
ok 500 ml zaczynu
500g pieczarek
ziemniaki

Składniki na wywar jarzynowy:
2 marchewki
2 pietruszki
1/3 pora
1/3 selera
średnia cebula
3 ząbki czosnku
gałązka lubczyku
ziele angielskie
liść laurowy
woda

Składniki na zaczyn opcja 1:
5 łyżki mąki żytniej żurowej
3 ząbki czosnku
letnia woda

Czosnek przeciskamy na papkę i mieszamy go z mąką i wodą do konsystencji ciasta naleśnikowego. Naczynie przykrywamy ściereczką i odstawiamy na kilka dni, aż się zakisi, (zrobi się go nieco więcej i będzie bąbelkował). Czym dłurzej żur się kiki tym jest kwaśniejszy w smaku.

Składniki na zaczyn opcja 1:
pieniądze

Bierzemy kasę i drałujemy do sklepu po gotowy.


Przygotowanie:
Gotujemy wywar jarzynowy, po zagotowaniu gotujemy jeszcze z 10 minut, póżniej wywalamy całą niechcianą zieleninę. Wlewamy zaczyn i zagotowywyjemy. Pokrojone w plasterki pieczarki gotujemy osobno bez przypraw, a kiedy zmiękną, odcedzamy wrzucamy do żuru. Gotowe.
Podajemy z ziemniakami. Ja zwykłam robić sobie "zamek" (taka górka z dziurką w środku) z tłuczonych ziemniaków gotowanych w mundurkach.

Uwagi:
Ta zupa najlepsza jest na drugi dzień jak wszystkie smaki się sobą "przejdą". Zawsze dobrze jest zostawić trochę nawet ze 100 ml tego zaczynu i schować w słoiku do lodówki. Później wystarczy tylko dodać, mąki, wody i czosnku i odstawić w cieple na 24 h i gotowe, nie musimy za każdym razem przygotowywać wszystkiego od nowa.
 

 
"Kasza jaglana – kiedyś jeden z podstawowych produktów w domach naszych przodków, współcześnie stała się potrawą niemal egzotyczną. A szkoda, bo to najzdrowsza z kasz, znana od tysięcy lat. Kaszę jaglaną uzyskuje się z obłuszczonych ziaren prosa."
źródło: http://www.rzekazdrowia.pl/kasza-jaglana.php

Składniki (na 2 porcje):
1 szklanka kaszy jaglanej
1,5 szklanki wody
1 banan
garść porzeczek, malin lub innych miękkich i kwaskowatych owoców

Kaszę moczymy w wodzie przez kilka godzin, zmieniamy wodę na gorącą i gotujemy do miękkości. Banana i inne owoce rozgniatamy. Mieszamy z jeszcze gorącą kaszą i podajemy gorące.

Moim zdaniem to najsmaczniejszy sposób na kaszę jaglaną, póki co cały czas kombinuję jakby ją tu zjeść nie-na-słodko, żeby była zjadliwa. Narazie takowego przepisu brak, ale jak tylko coś wymyślę to na pewno on się tutaj pojawi.


Źródło krzemu, który wpływa na przemianę materii i ułatwia odchudzanie. Nie tylko zapewnia zdrowy wygląd skóry, włosów i paznokci, ale także utrzymuje elastyczność naczyń krwionośnych i zapobiega odkładaniu w nich związków tłuszczowych. Krzem pełni tez funkcję w procesie mineralizacji kości, zapobiega ich odwapnianiu oraz przyspiesza regenerację po urazach.

Kasza jaglana zawiera też dużo witamin z grupy B (tiaminy, ryboflawiny, pirydoksyny. kwasu pantotenowego). Obfituje w lecytynę oraz substancje mineralne: magnez, wapń, fosfor, potas, żelazo. Co ważne – kasza jaglana nie zawiera glutenu, a zatem nie uczula.

  • awatar Tusiaczkowy Robak: no szkoda że ten aparat zabrali bo lubię sobie popatrzeć na dania i w ten sposób oceniam czy by mi smakowało xdd hihi
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Składniki (na 2 porcje):
2 łyżki kawy sypanej
2 lub 3 gałązki mięty
500 ml wody
4 łyżki mleka kokosowego

Kawę z miętą zalewamy wrzątkiem i parzymy pod przykryciem. Po ostudzeniu wkładamy do zamrażarki na ok godzinę. Po tym czasie cedzimy przelewając do dużego naczynia (albo do blendera) przez sitko. Dodajemy mleko kokosowe i ubijamy ubijaczką / miksujemy do powstania pianki. Przelewamy do szklanek i podajemy. Smakuje jak poezja i jest idealna na upały. Właśnie zrobiłam sobie jedną na to zimne, deszczowe popołudnie

Zdjęcia brak. Rodzina zabrała aparat na wakacje. Próbowałam cykać telefonem, ale jakość fotki była tak żałosna, że jedynie przy odrobinie fantazji można było rozpoznać szklankę
 

 
Składniki:
210 g mąki pszennej pełnoziarnistej
50 g kokosu
2 łyżki mleka kokosowego
80 g tłuszczu kokosowego
40 g masła orzechowego ( u mnie bez soli i cukru)
1 banan
ew. cukier (nie mam pojęcia ile, sama robię bez)

Autorska wariacja na temat ciasta kruchego. Wszystkie składniki szybko zagnieść i włożyć do lodówki na 2h lub na 30 min do zamrażarki. Wycinać ciasteczka i układać na wysmarowanej tłuszczem blasze (żeby się nie poprzyklejały). Piec w temp 180-200 C 10 - 15 min.

(Na zdjęciu ciasteczka ozdobione mlekiem kokosowym)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Składniki (na 12 porcji):
2 szklanki mąki
0,5 szklanki mleka kokosowego
0,5 szklanki oleju winogronowego
2 banany
3 łyżeczki proszku do pieczenia
0,25 szklanki wody gazowanej
3 łyżki cukru
2 łyżki kakao
tabliczka gorzkiej wegańskiej czekolady (większość taka jest, patrzcie czy nie ma tłuszczy mlecznego w składzie -> Alpengold odpada)

Polewa:
tabliczka gorzkiej wegańskiej czekolady
1 łyżka mleka kokosowego / odrobina mleka sojowego

Banany miksujemy, dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, kakao, cukier, mleko kokosowe, olej, wodę i mieszamy. Czekoladę kroimy/ trzemy na małe kawałki i wmieszujemy do masy. Piec w temp. 180C przez ok 30 minut

Kiedy ciasto przestygnie robimy polewę. Czekoladę połamaną na kawałki topimy razem z mlekiem kokosowym lub sojowym nad kąpielą wodną. Po roztopieniu rozsmarowywujemy po cieście. (

* Mleko kokosowe sprawia, że czekolada nam się roztopi, a nie przypali, ale dzięki niemu również polewa nie twardnieje tak, jak się to dzieje, gdy topimy czekoladę na margarynie, tylko jest cały czas kremowa o lekko kokosowym posmaku.
* Polewa na mleku sojowym zastyga na twardą, pyszną skorupkę. W przeciwieństwie do polewy na mleku kokosowym, którą czuć kokosem, polewa na mleku sojowym smakuje tylko czekoladą

WAŻNE: To ciasto można upiec także bez bananów, wychodzi bez problemu, ale... Ale jest suche, a że mamy doczynienia z ciastem a'la brownie to jest to sytuacja raczej niepożądana. Więc bananów możemy dodać do masy nawet więcej, by ciasto było jeszcze bardziej wilgotne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziękuję za komentarze. Ten blog od wczoraj odwiedziło więcej osób, niż mój drugi przez cały tydzień. Czyżby odstręczająca magia tamtejszej nazwy użytkownika? Niechęć Polskiego społeczeństwa do antykoncepcji chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać

A co do pytania o mój staż, to jestem veganką od pół roku i o czym zapewne świadczą te wpisy, żyję i mam się dobrze
  • awatar sordidus: @prezerwatywa: ja przez jakiś miesiąc byłam weganką, ale miałam przez to nieciekawą sytuację w domu i stanęło na tym, że jestem tylko wegetarianką (do czasu >:d )
  • awatar Herma: Właściwie od razu -> właściwie znaczy tutaj z jakimś dwumiesięcznym poślizgiem ;)
  • awatar sordidus: najpierw byłaś wegetarianką czy od razu przeszłaś na weganizm? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przepis dwuskładnikowy i bardziej banalny niż można, wrzucam go właściwie datego, że jest to przepyszne, a zaskakujące połączenie smakowe

Składniki:
melon żółty
czarne porzeczki

Melona obieramy ze skóry i kroimy w kostkę, porzeczki obieramy z łodyżek, (niewdzięczna robota), mieszamy i voila

Źródło wit A i C
 

 
Składniki (na ok 12 porcji):
2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka oleju
1/2 szklanki mleka roślinnego
3 łyżki cukru
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 banan
2 łyżki kokosu
2 łyżki kakao
2 łyżki dżemu truskawkowego
2 łyżki dżemu porzeczkowego
Truskawki
Porzeczki

Mąkę, proszek do pieczenia, olej, rozdrobnionego banana, cukier i mleko roślinne dokładnie wymieszać. Rozdzielić ciasto na 2 części. Do jednej dodać kokos i dżem truskawkowy, wymieszać. Do drugiej dodać kakao i dżem porzeczkowy, wymieszać. Wyłożyć naprzemiennie na małą blachę i posypać owocami. Piec w temp. 180-200C około 30 minut.
 

 
Składniki (na 2 porcje):
3 banany
świerze liście mięty (2 gałązki)
3 duże łyżki mleka kokosowego (gęstego!)

Banany i liście mięty (bez łodyżek!) miksujemy na jednolitą masę i mieszamy z mlekiem kokosowym. Przekładamy do pucharków i wkładamy do zamrażarki na kilkanaście minut. Gotowe.

Mleko kokosowe jest bogate w aminokwasy i witaminę C. Jest dobrym źródłem tłuszczu, białka i cukru, a także kwasu foliowego, żelaza, wapnia, potasu i magnezu.
Banany obfitują w magnez, potas, cukry proste
Mięta wspomaga trawienie.
 

 
Składniki (na ok 5 porcji):
1 szklanka mąki pszennej typ 650
1/2 łyżka mąki sojowej (niekoniecznie)
1/2 łyżeczki sody
1 łyżka masła orzechowego (u mnie bez soli i cukru)
1 i 1/4 łyżki mleka kokosowego
0,5 łyżki oleju kokosowego

Wszystkie składniki razem wymieszać i piec w gofrownicy na złoty kolor. Podawać na słodko z dżemem, owocami lub mlekiem kokosowym. Osobiście polecam pastę 1:1 mleka kokosowego i wybranego dżemu.
 

 
Składniki (na ok 5 porcji):
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej (część mąki można zastąpić otrębami)
1/2 łyżki mąki sojowej (niekoniecznie)
1/2 łyżeczki sody
1 łyżka masła orzechowego (u mnie bez soli i cukru) (niekoniecznie)
1/2 szklanki mleka sojowego naturalnego

Wszystkie składniki razem wymieszać i piec w gofrownicy na złoty kolor.
Ta wersja gofrów średnio nadaje się do jedzenia na słodko, ja robię je, kiedy zabraknie mi w domu chleba lub na obiad i podaję z warzywami, (smakowo dobrze się komponują z ogórkami). Świetne są również jako prowiant wycieczkowy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Składniki (na ok 4 porcje):
1 mały kalafior lub 1/2 dużego
1/3 pora
1 cebula
3 marchewki
2 pietruszki
1/4 korzenia selera lub 2 selerowe liście
gałązka lubczyku
liść laurowy
3 kulki ziela angielskiego

Lane ciasto:
4 łyżki otrębów owsianych
1/2 łyżki mąki ziemniaczanej
woda

Marchewkę, pietruszkę i seler trzemy na tarce i gotujemy około 20 minut razem z porem, cebulą, lubczykiem i przyprawami. Dodajemy kalafior podzielony na różyczki.
Przygotowujemy lane ciasto: otręby i mąkę ziemniaczaną mieszamy i zalewamy gorącą wodą, tak, żeby utworzyła się gęsta papka. Odstawiamy na kilka minut.
Kiedy kalafior będzie już niemal miękki łyżką porcjujemy kluski z lanego ciasta i ostrożnie wkładamy do zupy. Gotujemy kilka minut na małym ogniu. (Jeśli ogień będzie za mocny to te kluski nam się rozlecą).

"Kalafior zaliczany jest do cenniejszych warzyw z uwagi na swój skład chemiczny, a także walory smakowe i dietetyczne. Zawiera m.in.: sód, potas, magnez, wapń, mangan, żelazo, miedź, cynk, fosfor, fluor, chlor, jod, karoteny, witaminy: K, B1, B2, B6, C; kwasy: nikotynowy i pantotenowy."
Źródło: wikipedia
  • awatar Gość: Widzę, że kucharz z Ciebie :D Brawo ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Składniki (na ok 4 porcje):
250g soji
4-5 średnich ziemniaków
1/3 pora
3 marchewki
2 pietruszki
1/4 korzenia selera lub 2 selerowe liście
gałązka lubczyku
liść laurowy
3 kulki ziela angielskiego
1 łyżeczka soli (jak dla mnie niesłona soja, jak i inne stronczkowe, jest słodka)
2 łyżeczki chili

Soję namaczamy przez noc. Namoczoną gotujemy do miękkości, (UWAGA potrafi zająć nawet 3h), z liściem laurowym i zielem angielskim. Dodajemy resztę warzyw, (marchew, seler i pietruszkę można zetrzeć na tarce lub pokroić) i pokrojone w kostkę ziemniaki. Kiedy warzywa zmiękną dodajemy sól i chili. Gotowe. Zupa najlepsza jest następnego dnia. Podawać z chlebem.

Chilli przyśpiesza przemianę materii, a soja to dobre źródło białka